Wyblakły jej oczy, kolana i dłonie.
Jest czysta jak kryształ.
W sercu ma zimę kryształu.
Kruki tańczą nad nią.
Motyle są pełne pokory.
Nie widzi tego, stała się echem,
które unosi się nad grobami jak mgła.

Przeraża mnie cisza pokoleń.
Codziennie budzę się tam,
gdzie zimna, samotna rosa
osiada na stopach z kamienia;
bo przecież nie można zajść dalej niż kamień
gdy każda godzina jest granicą,
którą przekracza się raz.