Świat tańczy w zieleni kasztanów.
Ich woń zalała domy,
o czarnych oknach
i dębowych drzwiach.
W kredensie
zdjęcia walczą o pamięć.

Budzą się pod szorstkością rąk,
zwielokrotnione szarym,
bladym lustrem,
w którym wspomnienia zakwitają
na chwilę.

Utkałam życie na drutach.
Oczko za oczkiem,
złowrogi rytm,
ostrza wbijanego w jedwab
dni
wciąż nagich.